Dla Tatusiów, z okazji ich święta!
Kilka słów od Alicji i Mileny z Pracowni Literacko-Dziennikarskiej dla Tatusiów z okazji ICH ŚWIĘTA!
Gdy byłam małą dziewczynką, miałam poczucie, które pozostało do dziś. Od zawsze wiedziałam, że rodzice są przy mnie blisko. Byłam też świadoma, iż dostaję od nich tyle opieki i troski, ile zmieściłoby się w ciężarówce przewożącej 90 słoni. Z tatą spędziłam i wciąż spędzam dużo pięknych chwil. Nigdy nie zostawił mnie w potrzebie. Nie potrafił. I tak też jest teraz. Dziękuję Mu za cierpliwość i miłość – nie tylko do mnie, ale aż do trójki dzieci.
W Dzień Ojca, zachęcam Was też do złożenia tacie życzeń, przytulenia lub powiedzenia chociaż jednego słowa: „dzięki, tato”. Nawet to małe, krótkie podziękowanie potrafi zrobić ogromną przyjemność. Na pewno!
Alicja Cichocka
Dzień z Tatą
Leżałam w łóżku i wpatrywałam się w zegar, nudziłam się. Nagle ktoś pukał do drzwi, zaraz po tym wbiegł do mojego pokoju Tata, bardzo zadowolony. Jego wzrok zatrzymał się na mnie leżącej na łóżku, uśmiechał się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech.
– Chcesz coś porobić – spytał Tata.
– Zależy co – odpowiedziałam.
Tata chwile się zastanawiał a potem z jego ust wylewał się potok propozycji:
– Możemy: pomajsterkować w garażu, poćwiczyć na siłowni w parku, pójść na basen, zrobić same pyszności, obejrzeć jakiś film, pograć w piłkę, przejechać na rowerze albo pojechać do myjni bezdotykowej i umyjemy naszego forda.
„Rany, ile fajnych rzeczy można robić z Tatą” – myślałam.
– Możemy pojechać do myjni, w końcu trzeba umyć naszego forda. A potem możemy zrobić naleśniki z dżemem – mówiłam podekscytowana.
– Super plan! Jedziemy?
– Tak! – wykrzyknęłam uradowana.
16 minut później.
Jedziemy dopiero 10 minut, ale trwa jakbyśmy jechali już 2 godziny. Patrzyłam w okno samochodu i wreszcie zobaczyłam szyld reklamowy z napisem „Myjnia bezdotykowa”. W końcu dojechaliśmy na miejsce. Tata opłukał samochód wodą i przyszedł czas na pianę. Niedługo potem byliśmy nią wysmarowani od stóp do głów. Tacie to nie przeszkadzało, ponieważ spakował do plecaka zapasowe ubranie – przewidział, że tak będzie. Tata jeszcze porządnie spłukał pianę z auta i z nas, a następnie przebraliśmy się w zapasowe ubranie.
Po powrocie do domu, Tata przygotował w kuchni składniki i zaczęliśmy robić naleśniki. Przy roztłukiwaniu jajek, jedno jajko trafiło na mnie między oczy, a przy miksowaniu Tata zapomniał dać pokrywki, więc po chwili byliśmy cali w mące. Tata spytał, ile ubrań jest potrzebne człowiekowi na jeden dzień. W tym samym czasie parsknęliśmy śmiechem. Potem Tata podrzucał naleśniki i raz tak zamachnął, ze jeden naleśnik prawie przykleił się do sufitu. Na koniec jedliśmy, to były najlepsze naleśniki wszechczasów, były przepyszne!
Myśl dnia: to był najlepszy dzień w dziejach!
Dziękuję ci Tato za świetną zabawę i za to, że mogę z Tobą spędzać każdy dzień!
Milena Nowodworska
