Płyniemy do Malmö

Początkowo wiatr dosyć silny, ale powoli siada. W końcu kataryna zaczyna swój warkot. Płyniemy do Helsingoru a potem do Malmo. Mijamy Zamek „Hamleta”, zbliża się północ. Zamek oświetlony, doskonały obiekt fotograficzny. Bolo ustawia aparat, pstryk i nagle światło zgasło. Kurcze chyba zepsułem oświetlenie zamku – myśli Bolo – gruchnęliśmy śmiechem. O 12 w nocy wygaszają światła na zamku. Dojście do kei takie sobie. Przy wietrze odpychającym cuma źle rzucona wpada do wody, po chwili druga próba udana. Dociągamy się na szpringu, klar i do koi. Rano wyjście do zamku. Pełni wrażeń zaraz po obiedzie płyniemy do Malmö. Stajemy do burty „Kapitana Borchardta”. Jutro wizyta w ratuszu i spotkanie z prezydentem miasta.
Silnik obudził nas przed ósmą. Przestawiamy się na miejsce zarezerwowane dla nas w Dockan Marina. Mamy wszystko, wodę i prąd, toalety, natryski i pralki. Krótka rozgrzewka taneczna przed żaglowcem i wyruszamy do ratusza. Tam w holu wita nas Burmistrz Malmö, który oprowadza nas po XVII-wiecznym budynku. Piękne sale, obrazy, żyrandole. W sali „Damskiej” wręczamy ryngraf. Niestety, nie ma zgody na pokaz taneczny na wiekowych stropach, za to przed ratuszem muzyka na cały regulator i tańczymy. Widzów coraz więcej. Po każdym tańcu brawa.
Kapitanowie coraz częściej spoglądają w niebo. Pogoda wyraźnie się zmienia…

Tekst: Mieczysław Ircha
Zdjęcia: Wojtek Maleika i Mieczysław Ircha


Dodaj komentarz