Oliwer Witek studentem łódzkiej filmówki!

Mało kto wie, jak trudno dostać się do państwowej szkoły teatralnej. Matura zdana na 100% niewiele daje, najważniejsze są egzaminy, podczas których należy zmierzyć się na umiejętności z setkami osób z całego kraju. Sam egzamin podzielony jest na kilka etapów, w których stopniowo oddziela się ziarna od plew. By zostać studentem aktorstwa należy nie tylko potrafić dobrze mówić (dykcja i artykulacja), ale również być sprawnym fizycznie (koordynacja ciała, taniec), umieć śpiewać (a przynajmniej nie-fałszować), a przede wszystkim należy wykazać się wyobraźnią zarówno przy interpretacji tekstu (których w zależności od szkoły należy kilka lub kilkanaście opanować) jak i krótkich scenkach zadanych przez komisję. W tym roku przez ten żmudny proces udało się przejść Oliwerowi Witkowi, absolwentowi Pracowni Teatralnej Marcela Mroczka, w której spędził prawie sześć lat. Dopiero matura zmusiła go do odejścia w cień i na większe skupienie się na przygotowaniach do egzaminów niż do kolejnego spektaklu.

Oliwer rozpoczął swoją przygodę z Pałacem jeszcze w 1. klasie gimnazjum, gdzie początkowo pracował z p. Danutą Chudzianką, a później jej następcą, M. Mroczkiem. Zaczął od roli zwariowanego Dionizosa z „Boskich wariacji”, by następnie przenieść to doświadczenie i wykorzystać je w roli Szalonego Kapelusznika w adaptacji „Alicji w Krainie Czarów”. Za tę rolę dostał Nagrodę Aktorską podczas VI SOFFTu w 2012 r. Nabrawszy artystycznego rozpędu udzielał się nie tylko w swojej grupie teatralnej (Teatr Decorum), ale również wchodził w projekty poboczne, m.in. spektakl „Krzyk Światła” czy prezentacja prac finalistów Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O wers Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej”. Wspomagał również inne grupy swoją osobą (Faktoria – „Ci straszni mieszczanie” – rola Porzyckiego, Animi Orchestrae – „Bankiet” – książę Gnulo), stworzył swój pierwszy monodram („Serce oskarżycielem” wg E.A.Poe). Łącznie wziął udział w ponad 14 przedstawieniach. Rolą, którą zakończył swoją „pałacową karierę”, był dziki i niesforny Piotruś Pan, którego zagrał na scenie Hali Opery na Zamku z okazji 65-lecia Pałacu Młodzieży. Teraz Oliwer będzie musiał się zmierzyć z większymi trudnościami, ale i z nowym, na pewno satysfakcjonującym, sposobem pracy. Oliwerowi życzymy powodzenia na nowej teatralnej drodze! Mamy nadzieję widzieć go na dobrych polskich i światowych scenach!

Tekst: M. Mroczek

Zdjęcia: I. Ginett, M. Krawczyk, J. Miszuk, M. Mroczek, I. Sarnicka, K. Szydłowski, M. Wilczyńska


Dodaj komentarz